Wizyta w Domu Dziecka w Białowieży

Wizyta w Domu Dziecka w Białowieży 

13 grudnia 2009 roku kolejny raz pojechaliśmy do Domu Dziecka w Białowieży - 47 uczniów , 5 rodziców i 2 nauczycieli.   Poprosiliśmy aby każdy z uczestników  napisał kilka zdań o tym wyjeździe, o to niektóre z nich:
 

Zobacz zdjęcia 

„Zbiórka o 5.45. Brzmi strasznie , ale mieliśmy motywacje. Pakowanie prezentów , sprawdzanie listy – wreszcie wyruszyliśmy. Każdy jechał tam z innym nastawieniem , jedni wiedzieli czego się spodziewać , a drudzy jeszcze nie. Jednak wszystkich nas łączył jeden cel – sprawić , aby na twarzy każdego dziecka zagościł uśmiech.” Joanna K. II h 
„Wjeżdżając na plac Domu Dziecka  zobaczyliśmy dzieci wyglądające nas w oknach. (…) zabraliśmy się do pracy , którą wcześniej omówiliśmy na szkolnych spotkaniach. Podzieliliśmy się na grupy wiekowe i robiliśmy ozdoby choinkowe . Ja byłam w grupie z najstarszą młodzieżą , która na początku , że się tak brzydko wyrażę robiła sobie z tego „jaja”- było trudno. Udało się nam , efekt końcowy był taki , że wszyscy świetnie się zgraliśmy , a ozdób przybywało z minuty na minutę. (…) Mały Piotruś został sam , podeszłam do  niego   wzięłam go na ręce. Powiedziałam mu , żeby ślicznie się uśmiechnął , lecz jego reakcja bardzo mnie zdziwiła , ponieważ Piotruś wtulił  się we mnie mocno ( byłam zdziwiona , bo nie każde dziecko samo się przytulało lub okazywało takie uczucia) ; a gdy Aleksander  przeszedł koło mnie szepnął mi  na ucho : - „Nawet nie wiesz jak on się teraz uśmiecha”. (…) Moim marzeniem jest znowu tam powrócić i mam nadzieje , że Pani W.Wojtas  je spełni.”  Sandra G. III D
„Szczególnie wzruszyły mnie  błyszczące iskierki  w oczach 5-letniego Damiana , który zabrał mnie z sobą do pokoju i z entuzjazmem opowiadał i pokazywał co dostał. Miałam w oczach szczere łzy szczęścia. Kiedy nadszedł czas powrotu  była zmęczona , ale ciepło , które czuła w sercu pokazało mi , że było warto . dzieci prosiły , abym przyjechała niedługo.  Zrobiło mi się naprawdę przyjemnie , lubię czuć , że jestem komuś potrzebna.”  Kinga J. II h
„Byłam w grupie z dziećmi od trzech do sześciu lat. Pamiętam Maćka , Damiana , Krystiana i Stasia. Na początku robiliśmy łańcuchy. Wyszedł nam bardzo długi. A podczas roboty , Krystian wysypał dużo brokatu. Robiliśmy także ładne gwiazdki z uśmiechami , czapki mikołajowe i bawiliśmy się świetnie. Stasiowi bardzo smakował ananas tak , że sok z owoców cieknął mu po brodzie i ubraniu. Potem jedliśmy obiad i układaliśmy prezenty.  Przed prezentami Pani Izabela opowiadała o tradycjach świątecznych. I nadszedł najlepsza chwila : PREZNTY ! chyba wszyscy się cieszyli , a  na pewno Stasio . po rozdaniu prezentów poszłam do pokoju Stasia i bawiliśmy się razem samochodami i balonami. Następnie śpiewaliśmy razem kolędy. Mieliśmy też trochę czasu dla siebie. Pani Izabela przyniosła na rękach piękne małe dzieciątko , Klaudię (córeczką Moniki) . Niestety przyszła chwila rozstania. Wiele osób płakało. To była prawdziwa lekcja życia.”  Ola M. I j       
„(...) przywitaliśmy się z dziećmi tam przebywającymi i przystąpiliśmy do robienia ozdób ( w grupach). Było bardzo przyjemnie , rozmawialiśmy i bawiliśmy się z maluszkami( bo z nimi była w grupie).Później był obiad i rozdawanie prezentów. Większość dzieci cieszyła się z prezentów, choć nie wszyscy. Bardzo podobał mi się wyjazd, pozwolił mi zrozumieć jak ciężko mają dzieci bez rodziców i docenić to, że ja ich mam oraz własny dom.” Gosia K. I j
„(…) weszliśmy na górę, przywitaliśmy się z dziećmi. Od razu zabraliśmy się do pracy. Wykonywaliśmy razem ozdoby z papieru. Wszystko poszło jak z płatka. Razem pracowało nam się wspaniale. Po obiedzie zaczęła się przyjemniejsza część dnia – rozdawanie prezentów. (…) Potem razem kolędowaliśmy.” Michał B. I j

Get more Joomla!® Templates and Joomla!® Forms From Crosstec